Polkowiczanka Paulina Kulińska najlepszą położną

Trzeba być otwartym na potrzeby innych ludzi - mówi Paulina Kulińska, polkowiczanka, laureatka ogólnopolskiego konkursu „Położna na medal”.
Fot. UG Polkowice
Fot. UG Polkowice

Okazałaś się bezkonkurencyjna na Dolnym Śląsku w ogólnopolskim konkursie „Położna na medal”. To ogromne wyróżnienie, bo w plebiscycie głosowały pacjentki. Jak zostałaś zgłoszona?

Paulina Kulińska: Szczerze mówiąc to do dziś nie wiem, jak to się stało. Prawdopodobnie zgłosiła mnie jedna z moich pacjentek. Ja nic o tym nie wiedziałam. Przyjęłam ten fakt z radością, bo to dowód tego, że pacjentka, którą się opiekowałam uznała, że warto. To miłe.

Wygrałaś z bardzo dużą przewagą. Co dla Ciebie znaczy to wyróżnienie?

- Przyznaję, że gdy dowiedziałam się o tym, że wygrałam, byłam mocno zaskoczona. Oczywiście bardzo się ucieszyłam, bo takie wyróżnienia utwierdzają w przekonaniu, że dobrze wykonuję swoją pracę, są też bardzo motywujące. Z drugiej strony, podchodzę do tego z wielką pokorą, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że jestem tak naprawdę na początku mojej drogi zawodowej, bo pracuję nieco ponad dwa lata i jeszcze wiele nauki przede mną.

Zaczynałaś pracę w Regionalnym Centrum Zdrowia w Lubinie, niedawno przeniosłaś się do Głogowskiego Szpitala Powiatowego. Co wpłynęło na decyzję o zmianie miejsca pracy?

- Decydujące znaczenie miały warunki pracy. Dobrze czułam się w Lubinie, ale w Głogowie powstaje nowa porodówka z nowymi oddziałami. Tam będę miała większe możliwości rozwoju. Będę miała możliwość spełniać się w pracy zarówno na oddziale noworodkowym, jak i na sali porodowej. Wiążę z tą pracą duże nadzieje i oczekiwania.

Studia skończyłaś rok temu. Jesteś magistrem położnictwa w trakcie specjalizacji neonatologicznej. W jakim stopniu studia przygotowały Cię do pracy w zawodzie?

- Studia dały mi wiedzę teoretyczną oraz ogólną orientację co do tego, jak wygląda praca na oddziale w szpitalu. Natomiast jeżeli chodzi o praktyczną stronę pracy, to niewiele się nauczyłam. Co prawda miałam praktyki, ale odbywały się one w dużych grupach i rzadko miałam możliwość uczestniczenia w porodzie. Tak naprawdę o tym, na czym polega praca położnej, dowiedziałam się, gdy zostałam zatrudniona w szpitalu. Sporo zawdzięczam starszym koleżankom, które wprowadzały mnie w zawód.

Pamiętasz jak wyglądał Twój pierwszy dzień w pracy?

- Oczywiście. Pamiętam, że było bardzo ciężko. Tym bardziej, że od razu trafiłam na oddział noworodkowy, a nie chciałam tam trafić. Byłam najmłodsza, więc to dodatkowo potęgowało stres. Po wielu rozmowach ze starszymi koleżankami, moimi bliskimi i przemyśleniach własnych uznałam, że zostanę na tym oddziale. Okazało się, że praca ta daje wiele satysfakcji. Dziś nie wyobrażam sobie siebie w innym miejscu.

Wiele mówisz o pomocy starszych koleżanek. Gdybyś miała wskazać jedną osobę, której zawodowo zawdzięczasz najwięcej, to kto by to był?

- Zdecydowanie doktor Monika Przestrzelska. To recenzentka mojej pracy magisterskiej. Miałam z nią w czasie studiów zajęcia oraz praktyki. Ona bardzo dużo mnie nauczyła, wskazała drogę, którą podążam. Od niej nauczyłam się najwięcej. Sporo zawdzięczam także moim koleżankom z pracy, które cały czas mnie wspierały i bardzo się ucieszyły z mojego sukcesu. W sumie to także ich zasługa, bo przecież razem pracowałyśmy.

Jakie cechy Twoim zdaniem powinna mieć dobra położna?

- Przede wszystkim trzeba być otwartym na potrzeby innych ludzi. Dobra położna powinna także umieć słuchać, być dobrym obserwatorem , a także wykazywać się dużą wrażliwością oraz empatią. Posiadając te cechy, bez problemu nawiązuje się dobry kontakt z pacjentkami.

Często zdarza się, że utrzymujesz znajomość z pacjentami po opuszczeniu przez nie szpitala?

- Bardzo często. Gdy pracowałam w Lubinie, często zdarzało się, że moimi pacjentami były polkowiczanki. Wiele z nich to moje znajome, koleżanki. Miałyśmy świetny kontakt. Sporo dziewczyn, które urodziły, po wyjściu ze szpitala nadal utrzymuje ze mną kontakt. Niektóre ze znajomości przerodziły się w przyjaźnie. To jest taki miły aspekt mojej pracy.

W codziennym życiu może liczyć na wsparcie najbliższych?

- Oczywiście. Szczególnie wspiera mnie mój narzeczony, który jest ze mną zawsze, gdy tego potrzebuję. Bardzo mu za to dziękuję, to dla mnie bardzo ważne.

Co robisz w czasie wolnym od pracy?

- Muszę przyznać, że moim hobby jest…praca. Naprawdę bardzo lubię to, co robię, daje mi to ogromną satysfakcję. Żyję tą pracą. Lubię też przeczytać dobrą książkę, obejrzeć film. Piekę też i gotuję.

Rozmawiał: Konrad Kaptur

PAULINA KULIŃSKA - magister położnictwa w trakcie specjalizacji neonatologicznej. Praktyki odbywała we Wrocławiu, Opolu i Strzelcach Opolskich. Od czerwca 2018 roku położna rodzinna. Obecnie pracuje w Głogowskim Szpitalu Powiatowym. Laureatka ogólnopolskiego konkursu „Położna na medal”.

Źródło: UG Polkowice

POBIERZ MATERIAŁ I PUBLIKUJ ZA DARMO