Tajemnicza bakteria, która może prowadzić do raka

Helicobacter pylori, obecna w żołądku i dwunastnicy, bywa przyczyną zmian prowadzących do rozwoju raka żołądka. Ale od zakażenia tą bakterią do powstania zmian nowotworowych mija zwykle kilkadziesiąt lat. Mamy więc sporo czasu, żeby przeciwdziałać jej kancerogennemu wpływowi.

W ludzkiej błonie śluzowej żołądka Helicobacter pylori zaobserwowali w 1982 r. Barry Marshall i Robin Warren, dwaj australijscy uczeni. Dużą niespodzianką było dla nich odkrycie, że istnieje bakteria dostosowana do przeżycia w żołądku człowieka, ponieważ dotychczas zakładano, że znajdujący się tam kwas solny stwarza środowisko wybitnie nieprzyjazne bakteriom. Okazało się, że H. pylori znosi te warunki znakomicie. Na początku jej wpływ na zdrowie człowieka wcale nie był taki pewny. Dopiero tysiące badań klinicznych wykazało, że może prowadzić do niektórych chorób, w tym raka żołądka. Dla naukowców wciąż jest jednak sporą zagadką.

Nie wszyscy chorują

W Polsce 80 proc. dorosłych i 30 proc. dzieci zakażonych jest H. pylori i nie ma żadnych objawów, bowiem nie u wszystkich dochodzi do uaktywnienia się tej bakterii. Czy mimo zakażenia rozwiną się objawy chorobowe, prawdopodobnie zależy od profilu genetycznego bakterii i jej gospodarza.

- Wciąż nie jesteśmy w stanie jednoznacznie stwierdzić, jaką drogą rozprzestrzenia się H. pylori i jak zapobiegać zachorowaniom. Wiemy, że do zakażenia dochodzi zwykle w dzieciństwie i najbardziej prawdopodobną przyczyną jest niski poziom higieny, np. ręce zanieczyszczone kałem lub wymiocinami osób zakażonych. Być może źródłem zakażenia są także zanieczyszczone woda i żywność. Nie ma jednak co do tego jednoznacznych przesłanek - mówi prof. Andrzej Dąbrowski, kierownik Kliniki Gastroenterologii i Chorób Wewnętrznych, Uniwersytet Medyczny w Białymstoku.

Od zapalenia i owrzodzeń do raka

Wiadomo natomiast, że długotrwałe działanie H. pylori może prowadzić do owrzodzeń żołądka lub dwunastnicy, a także przewlekłego stanu zapalnego błony śluzowej żołądka, a to wiąże się ze zmianami przednowotworowymi. Bakteria  jest więc tzw. promotorem nowotworzenia, kilkakrotnie (2-10 razy) zwiększającym całkowite ryzyko zachorowania na raka żołądka.

Należy jednocześnie pamiętać, że samo zakażenie nie jest równoznaczne z rozwojem choroby wrzodowej, a jedynie zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania. Szacuje się, że co najmniej 80 proc. zakażeń przebiega bezobjawowo. Natomiast, rak żołądka rozwinie się u 1-3 proc. nosicieli H. pylori. Pozornie nie jest to dużo, lecz przy zakażeniu obejmującym 30-80 proc. ogólnej populacji daje to już alarmujące liczby – w Polsce ok. 5.000 przypadków rocznie.

Niecharakterystyczne objawy

Nie ma symptomów charakterystycznych dla zakażenia H. Pylori. U dzieci najczęstsze z nich to rozstrój żołądkowo-jelitowy – krótkotrwałe nudności, wymioty. Większość dorosłych zaś nie ma żadnych objawów. Bywa jednak, że pojawiają się dolegliwości, takie jak przy chorobie wrzodowej – np. bóle lub uczucie dyskomfortu w nadbrzuszu. Alarmowymi objawami, świadczącymi o zaawansowanej chorobie, jest m.in. krwawienie z przewodu pokarmowego, czarny smolisty stolec, chudnięcie.

- Najczęstszą przyczyną wykonania testów wykrywających Helicobacter pylori jest podejrzenie choroby wrzodowej żołądka lub dwunastnicy. Ból w nadbrzuszu, uczucie nadmiernej pełności powiązane z przyjmowaniem posiłków są najczęstszym wskazaniem do diagnostyki w kierunku zakażenia tą bakterią.  Jednakże, nie zaleca się wykonywania takich badań u osób bezobjawowych. Jedynym wyjątkiem są bliscy krewni osoby, która zachorowała na raka żołądka  – mówi prof. Andrzej Dąbrowski.

Istnieje kilka sposobów rozpoznawania zakażenia. Najbardziej polecany jest test oddechowy, w którym doustnie podaje się badanemu mocznik znakowany radioaktywnym izotopem węgla. Inne metody to wykrywanie antygenów H. pylori w stolcu badanego lub oznaczenie w surowicy krwi przeciwciał skierowanych przeciw antygenom tej bakterii. Są również tzw. metody inwazyjne, wymagające wykonania gastroskopii i pobrania wycinków błony śluzowej żołądka.

Eliminacja daje efekty

W przypadku wykrycia bakterii lekarz wdroży terapię, która polega na stosowaniu określonego schematu leczenia przeciwbakteryjnego, czyli na przyjmowaniu kilku leków przez 10-14 dni (stosuje się kombinacje antybiotyków, soli bizmutu i inhibitorów pompy protonowej).

- Dobrze dobrany schemat leczenia pozwala na wyeliminowanie bakterii w pierwszym rzucie terapii u około 90 proc. pacjentów. Eradykacja H. pylori powoduje wyleczenie choroby wrzodowej i znacznie zmniejsza ryzyko raka żołądka, a nawet, jak ostatnio wykazano, cofanie się zmian przedrakowych w śluzówce żołądka. Nie wiemy natomiast na jakim etapie zakażenia eradykacja całkowicie wyeliminuje ryzyko raka żołądka związanego z H. pylori. Wiele danych przemawia, że efekt przeciwnowotworowy uzyskamy, lecząc osoby zakażone zanim rozwiną się zmiany przedrakowe - mówi prof. Andrzej Dąbrowski. (PAP)

MS

Konsultacja: prof. Andrzej Dąbrowski,  kierownik Kliniki Gastroenterologii i Chorób Wewnętrznych, Uniwersytet Medyczny w Białymstoku.

Kampania realizowana w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych, zadanie Promocja zdrowia i profilaktyka nowotworów, finansowana ze środków Ministra Zdrowia.

www.gov.pl/zdrowie
www.planujedlugiezycie.pl

POBIERZ MATERIAŁ I PUBLIKUJ ZA DARMO