Śląscy samorządowcy: Pora na likwidację średnich wynagrodzeń nauczycieli

Likwidacja średnich wynagrodzeń nauczycieli i większy wpływ samorządów na kształtowanie sieci przedszkoli i szkół – m.in. takich zmian w prawie domagają się śląscy samorządowcy.

Śląski Związek Gmin i Powiatów w najnowszym stanowisku w sprawie oświaty zwraca uwagę na rosnącą tzw. lukę finansową, czyli różnicę między poziomem otrzymywanych środków w ramach subwencji oświatowej a wydatkami bieżącymi na oświatę.

"W obliczu aktualnej sytuacji ekonomicznej i społecznej spowodowanej m.in. pandemią COVID-19, konieczność wdrożenia konkretnych rozwiązań prawnych zmierzających do racjonalizacji wydatków z budżetów jst stała się jeszcze bardziej niezbędna i pilna" - podkreślają samorządowcy.

„Obawiamy się nie tylko o to, jak długo uda się nam udźwignąć finansowanie oświaty. Boimy się, że problemy „oświatowe” będą gwoździem do trumny dla budżetów samorządów” – komentuje Piotr Kuczera, prezydent Rybnika i przewodniczący ŚZGiP.

Jednorazowy dodatek uzupełniający

Dlatego śląscy samorządowcy proponują usunięcie z Karty nauczyciela przepisów dotyczących średnich wynagrodzeń (tj. art. 30 ust. 3, art. 30a i art. 30b). Obecnie samorządy muszą na wynagrodzenia w poszczególnych grupach awansu zawodowego nauczycieli przeznaczać wskazane w ustawie kwoty będące pochodną kwoty bazowej określonej w ustawie budżetowej. Jeśli się to nie uda, ustalona kwota niedoboru dzielona jest między nauczycieli w formie jednorazowego dodatku uzupełniającego.

"Odejście od średnich płac było już wcześniej dyskutowane. Aktualnie, ze względu na epidemię, jest to konieczne" – mówi Łukasz Komoniewski, prezydent Będzina.

Samorządowcy przypominają, że mechanizm średnich wynagrodzeń nauczycieli oraz zasada wyrównywania ich jednorazowym dodatkiem uzupełniającym budziły duże wątpliwości od samego początku ich wprowadzenia. Ten sprzeciw płynął też ze środowiska nauczycielskiego, gdyż rozwiązanie to jest sprzeczne z motywacyjnym systemem wynagradzania za pracę.

Na problem wypłaty dodatków uzupełniających zwracali uwagę także samorządowcy z Zespołu ds. edukacji Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Podczas spotkania z kierownictwem MEN wskazywali, że ze względu na epidemię nie było godzin ponadwymiarowych dla nauczycieli, a to one pozwalały uniknąć wypłaty wyrównań.

Bez wiążącej opinii kuratora

Śląski Związek Gmin i Powiatów domaga się także większego wpływu samorządów na kształtowanie sieci przedszkoli i szkół. Do likwidacji szkoły niezbędna jest bowiem pozytywna opinia kuratora oświaty. Samorządowcy proponują powrót do stanu prawnego, który obowiązywał przed 2016 r. Wtedy rada gminy mogła ustalić sieć publicznych przedszkoli, oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych i innych form wychowania przedszkolnego bez uzyskania wiążącej, pozytywnej opinii kuratora oświaty.

"Politykę oświatową w świetle aktualnych przepisów tworzy właściwie kurator oświaty, gdyż to ten organ autonomicznie decyduje o sieci przedszkoli i szkół. Jednocześnie często nie posiada wiedzy co do lokalnych uwarunkowań w danej gminie" – ocenia Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy.

Jak podkreślają samorządowcy, gminy i powiaty odpowiadają za dostęp do edukacji i jej jakość, a więc - w ich opinii - powinny posiadać prawne możliwości optymalizowania funkcjonowania tego systemu, zgodnie z lokalnymi potrzebami.  

Szkoły niepubliczne i placówki oświatowe – od lat nadużycia

Wśród postulatów ŚZGiP jest też zmiana zasad dotowania niepublicznych szkół i placówek oświatowych.

"Od lat informujemy organy administracji rządowej oraz organy ścigania o nadużyciach w szkołach niepublicznych i placówkach oświatowych. Polegają one na nieuzasadnionym wydawaniu środków publicznych" – mówi Piotr Kuczera, przewodniczący Związku.

Samorządowcy wskazują, że w skali całego kraju dochodzi do omijania obowiązujących przepisów. "Proceder polega m.in. na zakładaniu szkoły - w tym głównie policealnej dla dorosłych, pobieraniu dotacji w zawyżonej wysokości (inna liczba słuchaczy wykazywana w systemie informacji oświatowej, inna wynikająca z dokumentów procesu nauczania i jeszcze inna wskazywana do dotacji), a następnie likwidacji podmiotu/osoby prowadzącego szkołę" - czytamy w stanowisku.

Niestety wiele takich podmiotów uczyniło sobie z dotacji stałe źródło dochodu – komentuje Łukasz Komoniewski, Prezydent Będzina.

Dlatego samorządowcy zrzeszeni w Związku postulują, aby przekazywanie dotacji dla niepublicznych szkół policealnych w całości było uzależnione od wyników egzaminów z kwalifikacji zawodowych. Odbywałoby się to więc podobnie, jak ma to miejsce w zakresie dofinansowania kształcenia młodocianych pracowników. Skutki obecnych "dziurawych” przepisów obciążają w największym stopniu samorządy dotujące niepubliczne licea ogólnokształcące dla dorosłych oraz szkoły policealne, na których działalność przeznaczają miesięcznie nawet kilka milionów złotych.

Sytuacji w oświacie ma być poświęcone sierpniowe posiedzenie Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

aba/

 

POBIERZ MATERIAŁ I PUBLIKUJ ZA DARMO