Negocjacje ze strajkującymi nauczycielami zakończyły się brakiem porozumienia

Kolejna tura negocjacji ze strajkującymi nauczycielami zakończyła się brakiem porozumienia. Protest w oświacie będzie podtrzymany.

W Wielki Czwartek odbyło się kolejne spotkanie przedstawicieli strajkujących nauczycieli ze stroną rządową. Rozmowy zostały zainicjonowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Wzrost pensum o 90 minut i podwyżka średniego wynagrodzenia o 250 zł w przypadku nauczycieli dyplomowanych już od września przyszłego roku – z taką propozycją przyszli na spotkanie przedstawiciele rządu. Związki zawodowe nadal domagają się 30-procentowego wzrostu wynagrodzeń, ale zaproponowały rozbicie go na kolejne raty.

„Przygotowaliśmy nową propozycję dla związków zawodowych. Ta propozycja to rozpoczęcie znacznego wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli, który rozpocząłby się od września 2020 r. (...) Średnio dla nauczyciela dyplomowanego [byłoby to] 250 zł za zwiększenie o 90 minut czasu pracy tygodniowo. Ten program podwyżek byłby rozłożony w ciągu dwóch bądź trzech lat" – powiedziała wicepremier Beata Szydło.

Jak podkreśliła, jeśli chodzi o podwyżki w tym roku, to cały czas aktualna jest dotychczasowa oferta, która została już przyjęta przez „Solidarność”. Chodzi o 10-procentową podwyżkę od września, kolejną po 5-procentowej w styczniu tego roku.

Wicepremier podkreślała, że priorytetem rządu są teraz matury. „Przed nami egzamin maturalny, przyszłość młodzieży jest w rękach nauczycieli, w rękach dorosłych. (…) Wszyscy musimy zrobić wszystko, żeby matury się odbyły” – powiedziała.

Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych nadal domagają się 30-procentowego wzrostu wynagrodzeń jeszcze w tym roku, ale zaproponowały rozbicie podwyżki na kolejne raty. Propozycje płacowe przedstawione w czwartek przez stronę rządową zostały odrzucone przez protestujące centrale związkowe.

"Pani premier oczekuje, że być może środowisko zareaguje inaczej niż kierownictwo związku. (...) Zapewniam panią premier, że o takie stosowne konsultacje się pokusimy, i to niezwłocznie" – poinformował po zakończeniu rozmów Sławomir Broniarz, prezes ZNP.

Według szefa Branży Nauki, Oświaty i Kultury FZZ Sławomira Wittkowicza czwartkowa propozycja rządu była prowokacją. "Oferta rządu dla strajkujących nauczycieli jest taka, że ci, którzy utrzymają się w przyszłym roku w zawodzie, będą mogli mieć szansę na podwyżkę rzędu 120 zł netto do wynagrodzenia zasadniczego" - powiedział. Jak podkreślił, kwota ta odnosi się do najwięcej zarabiających nauczycieli dyplomowanych.

"Taka oferta złożona w sytuacji strajku w ponad 16 tys. przedszkoli, szkół i placówek, kilkuset tysięcy ludzi, jest niczym więcej jak prowokacją, która ma na celu doprowadzenie do sytuacji, żeby strajk nie mógł być zakończony, ponieważ na stole nie ma żadnej sensownej propozycji" - ocenił Wittkowicz.

Do nowej oferty rządu odniósł się także szef Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa. "Na dzień dzisiejszy ta nowa propozycja rządu jest dla nas nie do zaakceptowania. (...) Uważamy, że nie czas ani pora na rozmowy o zmianie pensum" – powiedział, zaznaczając, że porozumienie podpisane przez "Solidarność" nie dotyczy pensum.

Od półtora tygodnia trwa w szkołach i przedszkolach strajk zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych. Protestujące związki domagają się w tym roku 30 proc. podwyżki; rząd zaproponował wzrost na poziomie 15 proc. i kolejny w przyszłych latach, ale uzależniony od zwiększenia pensum. Mimo protestu przeprowadzone zostały egzaminy gimnazjalne; trwają egzaminy ósmoklasisty.

aba/

 

POBIERZ MATERIAŁ I PUBLIKUJ ZA DARMO