Ekspertka: inwestowanie pasywne bardziej opłacalne dla klientów cierpliwych

Badania pokazują, że w dłuższej perspektywie fundusze akcji działające w sposób pasywny przynoszą klientom lepsze stopy zwrotu niż zarządzane aktywnie – powiedziała dr Anna Chmielewska ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Z dr Chmielewską, autorką wykładu na temat rynków finansowych przygotowanego w ramach I edycji projektu „Prasowa Akademia Pieniądza XXI” rozmawialiśmy na temat spekulacji, inwestowania oraz instytucji, do których mogą się zwrócić klienci pokrzywdzeni przez banki i inne podmioty działające na rynkach finansowych.

Na czym polega spekulacja na rynkach finansowych i czy zawsze jest to zjawisko negatywne?

Dr Anna Chmielewska, SGH: Mówiąc najprościej, spekulacja na rynkach finansowych to próba zarobienia na zmianie ceny akcji, obligacji czy innych aktywów finansowych. Czyli jest to próba zgadnięcia, jak zmienią się ceny na rynkach finansowych, zawarcia transakcji, która przyniesie nam zysk, jeżeli taka zmiana rzeczywiście nastąpi.

Rzeczywiście spekulacja ma dosyć negatywną prasę. Często mówi się, ze spekulanci wybijają rynek, że działalność spekulacyjna powoduje bańki i gwałtowne spadki akcji. Wydaje mi się, że należy uważać z tak jednoznacznym spojrzeniem na spekulacje.

Na rynku mamy do czynienia z dwoma rodzajami spekulacji. Są tzw. spekulacje destabilizujące. Najprościej można to ująć, że cena się zmieni, ale odbiegnie od poziomu, na którym uważamy, że rzeczywiście powinna być. Do niej najczęściej odwołują się ci, którzy krytykują spekulację. Powodem takiej spekulacji są na przykład zachowania stadne, czyli chęć naśladowania innych inwestorów na giełdzie, bądź tzw. gra na kontynuację trendu cenowego.

Mamy również drugi rodzaj spekulacji, tzw spekulację stabilizującą, kiedy to inwestorzy starają się spekulować na powrót ceny do tego, co jest uznane za jej cenę równowagową.

Taka spekulacja ma wbrew pozorom charakter stabilizujący rynek. Ona powoduje, że ceny lepiej odzwierciedlają oczekiwania – bo jeśli „spekulanci” coś kupują, bo uważają, że jest tańsze niż powinno być, to takie zakupy zwiększają popyt i cena rzeczywiście rośnie . Główną zaletą takiej spekulacji jest to, że ona generuje obroty na rynku, a większe obroty powodują, że taniej możemy na nich zawierać transakcje i częściej możemy to zrobić - nie mamy problemu braku możliwości zawarcia transakcji na danym rynku. Z tego względu można powiedzieć, że spekulacja ma też swoją przyjezdną twarz poza tą opisywaną jako nadużycia wykorzystywania rynku, które w moim odczuciu jest dosyć niszowe.

W ostatnich trendach pojawia się też spekulacja za pomocą różnych algorytmicznych platform. Jest to nowe zjawisko. Tu również są odcienie szarości – jest pozytywny i negatywny wydźwięk i pole do potencjalnych nadużyć, ale w tym zakresie mamy jeszcze za mało informacji.

Czy to znaczy, że automaty też spekulują?

A.Ch.: Nie do końca. Rzeczywiście na rynkach mamy do czynienia z algorytmami, które mają zawierać transakcje na rynkach, i one są niejako ustawione na wykonywanie transakcji trochę „bezmyślnie”, bez dodatkowych informacji. Wobec tego może się zdarzyć, że przy jakiejś gwałtownej zmianie nie wezmą pod uwagę czynników, których im wcześniej nie zaprogramowano, przez co mogą spowodować bardzo duże zaburzenie na rynku, np. próbując składać zlecenia na skalę znacznie przekraczającą możliwe obroty na rynku.

Mało tego, są pewne podejrzenia, że takie automaty mogą niekiedy próbować manipulować cenami na rynku i mimo, że te manipulacje są stosunkowo niewielkie, być może mogą one istotne znaczenie dla funkcjonowania rynku.

Czym się różni zarządzanie finansami pasywne od aktywnego i który rodzaj jest bezpieczniejszy dla inwestorów indywidualnych?

A.Ch.: Inwestorzy dość często decydują się na inwestowanie za pośrednictwem specjalnych funduszy. Wpłacają swoje oszczędności, żeby zespół zarządzający lokował je np. w akcje. Warto pamiętać, że strategie inwestycyjne przyjmowane przez te fundusze są bardzo różne.

Natomiast różnica między funduszami zarządzanymi w sposób pasywny i aktywny (na przykładzie funduszy akcyjnych) polega głównie na tym, że o ile fundusz zarządzany aktywnie inwestuje w spółki zgodnie z przewidywaniami zarządzających, dość często zmieniając proporcje między spółkami w które inwestuje. I wobec tego rzeczywiście ma szansę wypracowywać na akcjach troszeczkę większe stopy zwrotu („trafniej” niż przeciętnie typując spółki) to jednak zarządzanie takim funduszem nim jest bardziej kosztowne i koszty te są na ogół przenoszone na klientów. Jest szereg badań empirycznych, które pokazują, że efekt netto jest niestety przeciętnie niekorzystny z punktu widzenia klienta takiego funduszu.

Fundusze zarządzane pasywnie starają się natomiast minimalizować opłaty za zarządzanie w taki sposób, aby inwestowanie kosztowało klientów jak najmniej, a jednocześnie żeby dokładnie wiedzieli oni, w co lokowane są ich pieniądze. Takie inwestowanie, przynajmniej w świetle badań empirycznych daje w długim okresie przeciętnie lepsze stopy zwrotu niż zarządzanie aktywne.

Inwestowanie pasywne, jest też o tyle bezpieczniejsze od aktywnego, że dokładnie wiemy jakie ryzyko podejmujemy. Z kolei fundusz zarządzany aktywnie ma mniej precyzyjnie określona strategię inwestycyjną. Zespół zarządzający takim funduszem może podjąć trochę większe ryzyko i uzyskać w krótkim okresie wyższe stopy zwrotu. Natomiast oznacza to, że może też ponieść większe straty (w przypadku mniej trafnych decyzji zarządzających). Pozostaje zatem pytanie, czy to dodatkowe ryzyko jest rekompensowane dodatkową stopą zwrotu.

Rynki finansowe są dość skomplikowane i nie każdy inwestor rozumie poszczególne instrumenty. W jaki sposób inwestorzy indywidualni są w Polsce chronieni?

A.Ch.: Tradycyjnie ochronę nad inwestycjami klientów indywidualnych na rynku finansowym ma Komisja Nadzoru Finansowego. Ta ochrona jest najczęściej w pewnym stopniu dzielona między wyodrębniony nadzór finansowy (w Polsce KNF) i bank centralny – w różnych krajach to różnie wygląda. Można powiedzieć, że to takie tradycyjne instytucje, które chronią konsumentów pilnując przestrzegania zasad gry przez podmioty aktywne na rynkach finansowych. Dbają by nie było np. nadużyć na rynku wynikających np. z „insider trading”, czyli wykorzystywaniu informacji poufnych do zarabiania na giełdzie, albo celowych manipulacji cenowych.

Natomiast rozwój rynków finansowych w ostatnich latach pokazał, że potrzebna jest dodatkowa ochrona. Pojawiają się bowiem podmioty, które wymykają się z zakresu nadzoru KNF. Pojawiają się spółki, czy instytucje, platformy internetowe, które de facto uczestniczą w rynku finansowym , czy pośredniczą w inwestowaniu przez osoby indywidualne, ale nie są bankami i instytucjami podlegającymi nadzorowi sensu stricte bądź z uwagi na miejsce zarejestrowania i działalności, nie są objęte krajowym nadzorem.

Dlatego w Polsce zdecydowano się powołać dodatkową instytucję Rzecznika Finansowego. Biuro Rzecznika Finansowego (rf.gov.pl) jest kolejnym ciałem, do którego klient rynków finansowych może się udać ze swoją skargą, czy wątpliwościami. Rzecznik działa trochę tak jak UOKiK na tradycyjnych rynkach, a który do niedawna pełnił też tę funkcję na rynkach finansowych. Natomiast w związku ze specyfiką rynków finansowych zdecydowano się wyodrębnić instytucję Rzecznika Finansowego.

POBIERZ MATERIAŁ I PUBLIKUJ ZA DARMO