Ekspert: nie ma jednej optymalnej polityki fiskalnej

Nie ma jednej optymalnej polityki fiskalnej. Należy ją dopasowywać do warunków panujących w danej gospodarce – uważa dr Piotr Maszczyk z SGH.

Z dr Piotrem Maszczykiem, który w ramach I i II edycji projektu Prasowa Akademia Pieniądza prowadził zajęcia dotyczące podatków w gospodarce rozmawialiśmy o różnych aspektach polityki fiskalnej państwa.

W przypadku polityki fiskalnej od lat trwa spór pomiędzy zwolennikami ekspansywnej polityki fiskalnej, a prowadzeniem jej w sposób restrykcyjny. Który model jest bardziej skuteczny?

Dr Piotr Maszczyk: To, jaka polityka fiskalna jest właściwa dla gospodarki, budzi liczne spory. Głównie dlatego, że próbujemy oceniać politykę fiskalną bez nawiązania do kondycji gospodarki. Tak się nie da zrobić. Ta polityka fiskalna, która jest optymalna dla gospodarki pogrążonej w recesji, przeżywającej załamanie gospodarcze czy spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego będzie suboptymalna dla gospodarki, która przeżywa „boom”. W związku z tym nie ma jednej optymalnej polityki fiskalnej. Należy ją dopasowywać do warunków panujących w danej gospodarce.

Czy poziom deficytu budżetowego jest właściwą miarą skuteczności polityki fiskalnej? 

P.M.: Uważam, że nie należy oceniać polityki fiskalnej wyłącznie przez pryzmat deficytu budżetowego. Popełniamy wówczas błąd, polegający na tym, że będziemy lepiej oceniać politykę fiskalną, która generuje 1 proc. deficytu, nie zwracając uwagi np. na tempo wzrostu gospodarczego przekraczające 5 proc. Z drugiej strony będziemy krytykować działania rządu, który dopuści do wysokiego deficytu, nie uwzględniając, że ta gospodarka zmaga się z recesją albo z bardzo gwałtownym spowolnieniem tempa gospodarczego. 

Niektórzy uważają, że polityka fiskalna powinna być prowadzona tak, by wydatki równały się dochodom i nie występowało zjawisko deficytu budżetowego. Patrząc jednak na takie państwa jak USA, Francja, czy Wlk. Brytania, które mają ogromne deficyty, a jednocześnie rozwijają się dynamicznie, można odnieść inne wrażenie. Dlaczego? 

P.M.: Kwestie związane z długiem publicznym są niezwykle skomplikowane, ponieważ występują w tym przypadku różne wymiary. Po pierwsze należy rozróżnić bezwzględną wysokość długu wyrażoną w miliardach złotych czy dolarów, od relacji tego długu do PKB. Tym, co naprawdę niepokoi ekonomistów jest relacja długu do wartości produktu. Istotne jest to, czy ta relacja rośnie czy maleje, a nie bezwzględna wysokość długu. 

Po drugie dług jest niebezpieczny, ponieważ jego obsługa (spłata odsetek, rat kapitałowych) destabilizuje sektor finansów publicznych. 

Po trzecie istotne jest także to, w czyich rękach jest dług. W Japonii wysokość długu względnego i bezwzględnego jest wielokrotnie wyższa niż w Grecji. Jednak nikt nie mówi o tym, że Japonia ma jakiekolwiek problemy gospodarcze, ponieważ Japończycy są zadłużeni głównie względem siebie. Taka forma długu jest mniej groźna, bo można zmniejszyć realną wartość długu, dopuszczając do większej inflacji lub zwiększyć podatki i sprawić, aby Japończycy sami wobec siebie spłacili ten dług. 

Podobna sytuacja występuje w USA. Stany Zjednoczone mogą się zadłużać w niemal nieograniczony sposób. Determinuje to dolar, który jest walutą rezerwową świata, a popyt na tę walutę na świecie utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Istnieje powiedzenie, zgodnie z którym Stany Zjednoczone nie upadną, dopóki stoi tam ostatnie drzewo, które można ściąć i przerobić na papier, na którym wydrukuje się dolary. 

Jakie znaczenie ma wysokość długu na kondycję gospodarki?

P.M.: Należy podkreślić, że wysokość długu nie jest najważniejsza. Istotniejsze znaczenie posiada ciężar obsługi zadłużenia, struktura tego długu itd. Nie mniej jednak nie należy się zadłużać. Warto pamiętać, że im wyższy jest dług, tym wyższe są koszty obsługi tego zadłużenia. Oznacza to, że coraz więcej pieniędzy z budżetu trzeba przeznaczyć na obsługę długu zamiast na wydatki prorozwojowe, jak badania lub infrastruktura. 

Z drugiej strony państwa takie jak Polska, ciągle doganiające zachodnich partnerów, muszą wydawać znaczne środki publiczne na sfery prorozwojowe, powodując podniesienie podatków lub wzięcie pożyczki na rozwój. Dopóki jednak PKB rośnie szybciej niż dług, sytuacja wydaje się być pod kontrolą.
 

POBIERZ MATERIAŁ I PUBLIKUJ ZA DARMO