Wielkanocny stół branży mięsnej po raz VI w PAP

Po raz szósty w Polskiej Agencji Prasowej odbyło się wielkanocne spotkanie przedstawicieli branży mięsnej z mediami. Obecny był na nim minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Wykład na temat rynku mięsa wygłosił prof. Dariusz Lisiak z Instytutu Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego.
PAP/S.Leszczyński
PAP/S.Leszczyński

Organizatorem tego corocznego spotkania jest Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy RP, które przy okazji Świąt Wielkanocnych promuje wysokiej jakości polskie mięso. W tym roku był to drób oraz wieprzowina.

Gości powitał prezes SRW RP Janusz Rodziewicz. "Spotykamy się po raz kolejny i promujemy Wielkanoc, a w zasadzie wyroby mięsne na te święta, które są typowo mięsnymi świętami" - powiedział.
 
"Spotykamy się dzisiaj, by nie tylko podsumować nasze działania promocyjne, ale również po to, by uświadomić sobie, jaką rolę odgrywa w naszym życiu Wielkanoc (...). Wielkanoc w tradycji polskiej - to najbardziej mięsne święta, stąd też zainteresowanie ‘mięsiarzy’ promocją polskich produktów" - mówił współorganizator imprezy Andrzej Łyszyk. Dodał, że chodzi o to, by produkt był jak najbardziej powszechny i dostępny dla wszystkich nas mieszkających w tym kraju.
 
Obecny na spotkaniu minister Ardanowski podkreślił, że mięso jest wpisane w polskie tradycje kulinarne. "W sytuacji nadmiaru żywności, trudno jest przekonać konsumentów do zakupu konkretnego produktu. Wiele, zwłaszcza młodych osób uważa, że mięso jest "passe", a tymczasem jest ono mocno wpisane w polskie tradycje kulinarne" - mówił minister.
 
Poinformował, że niedługo zostanie opublikowany "kanon narodowej kuchni polskiej", w którym znajdą się przepisy głównie oparte na mięsie. Będzie to dodatkowy argument do promocji polskiego mięsa - dodał.
 
W sytuacji nadwyżki żywności na świecie, Polska musi znaleźć swoje miejsce m.in. poprzez umiejętną promocję - zaznaczył minister. Jego zdaniem, jest to tym bardziej ważne, że pojawiają się coraz to nowi, wielcy producenci, którzy często mają niższe koszty produkcji, chociażby ze względu na warunki klimatyczne. Dlatego trzeba szukać takiego rozwoju, który pozwoli na konkurowanie z innymi producentami.
 
W opinii Ardanowskiego w Polsce będą się utrzymywały dwa kierunki produkcji mięsa - produkcja na dużą skalę, skoncentrowana, głównie przeznaczona na eksport oraz produkcja w oparciu o tradycyjny chów, bardziej ekstensywny, wykorzystujący rodzime pasze i te produkty będą trafiać raczej na rynek lokalny.
 
Wykład na temat rynku mięsa wygłosił dr hab. Dariusz Lisiak. "Przede wszystkim jemy za mało mięsa - podkreślił. - Jemy 70 kg rocznie na osobę, w porównaniu z Hiszpanami, Duńczykami czy Niemcami statystyka wypada na niekorzyść Polski. Dodatkowo najnowsze badania pokazują, że połowa Polaków chce ograniczyć spożycie mięsa, a 1/4 chce przejść na wegetarianizm, jednak w diecie mięso jest potrzebne" - stwierdził.
 
Lisiak zaznaczył, że w ostatnich latach znacznie wzrosła mięsność polskich świń. Na skutek prac hodowlanych, ich mięsność (zawartość mięsa w tuczniku ) od lat dziewięćdziesiątych do chwili obecnej wzrosła z 43 proc. do 58 proc. „Teraz świnie rosną szybciej i mają mniej tłuszczu i zdecydowanie więcej mięsa - tłumaczył. - Dlatego trzeba poprawić nasze wskazania żywieniowe, ponieważ doświadczenia wskazuje, że to, co kiedyś było jest nieaktualne. Wskaźnik kaloryczności dla schabu wynosił 174 kcal, a dla boczku - 510 kcal. Tymczasem najnowsze badania pokazują, że wieprzowina jest o ponad 30 proc. chudsza niż wykazują to normy żywieniowe. Jeżeli w szynce podawane było 260 kcal, a w rzeczywistości jest teraz 128 kcal”.
 
"To, że możemy w jednym miejscu promować polskie produkty wieprzowe i drobiowe jest wspaniałą ideą - podkreślił dyrektor Krajowej Rady Drobiarstwa Łukasz Dominiak. - Jako branża obserwujemy wzrost spożycia mięsa drobiowego, ale powinniśmy go konsumować jeszcze więcej. W Polsce jemy niecałe 30 kg drobiu na osobę rocznie, podczas gdy np. w Stanach Zjednoczonych jest to 45 kg/osobę, a rekordową ilość jedzą w Izraelu - 60 kg na osobę".
 
"Zachęcam konsumentów do korzystania z produktów, które oferują polskie zakłady, najlepiej z oznaczeniem "produkt polski". Istotne jest to, by kupować ze sprawdzonego źródła, z odpowiednimi oznaczeniami i najlepiej produkty pakowane, gdzie widzimy, kto jest ich producentem” - przekonywał Dominiak.
 
Natomiast Jacek Marcinkowski reprezentujący Ogólnopolski Cech Rzemieślników Wędliniarzy i Kucharzy przypominał, że od półtora roku kiełbasa biała parzona wielkopolska ma unijny znak wyrobu tradycyjnego. Zapewnił, że kiełbasa ta jest produkowana z polskich surowców, tj. ze świń urodzonych i tuczonych w naszym kraju, a więc idealnie wpisuje się w nazwę "produkt polski".
 
Główny Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych Andrzej Romaniuk, zauważył, że oznakowanie "polski produkt" funkcjonuje już trzeci rok i jest coraz bardziej popularne. By używać takiego oznaczenia produkt musi być wyprodukowany z polskich surowców, jedynie dodatki mogą być zagraniczne. Zapewnił, że Inspekcja sprawdza, czy rzeczywiście są to polskie surowce.
 
Romaniuk zaapelował, by konsumenci czytali etykiety, bo tam są potrzebne informacje i zwracali uwagę na termin przydatności do spożycia.
 
Wielkanocne spotkanie sfinansowane zostało z funduszu promocji mięsa wieprzowego oraz funduszu promocji mięsa drobiowego.

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP

POBIERZ MATERIAŁ I PUBLIKUJ ZA DARMO