Debata EuroPAP News: spór o euro i politykę klimatyczną

Euro czy waluta narodowa oraz unijna polityka klimatyczna i związane z nią koszty m.in. uprawnień do emisji CO2 - o to jakie stanowisko powinna zająć w tych kwestiach Polska starli się w debacie Polskiej Agencji Prasowej kandydaci do Parlamentu Europejskiego z PiS; Wiosny, Kukiz'15 oraz Konfederacji.
Fot. EuroPap News
Fot. EuroPap News

Do debaty "Czy obecna polityka UE jest korzystna dla unijnej, w tym polskiej, gospodarki?" zaproszeni byli też przedstawiciele Koalicji Europejskiej, którzy  nie wzięli w niej udziału.

W kwestii euro zarysowały się trzy poglądy: nie przyjmować nigdy; być może, ale w perspektywie dekad oraz zdecydowanie tak!

- To prawda, że w traktacie akcesyjnym Polska zobowiązała się do przyjęcia euro, nie jest jednak powiedziane dokładnie kiedy ma to nastąpić - mówił Ryszard Czarnecki, który startuje do PE z nr 2 w okręgu warszawskim. - Na pewno nie powinniśmy wchodzić do strefy euro w najbliższym czasie - postulat zapisany w programie partii Nowoczesna, która jest członkiem Koalicji Europejskiej, że wejdziemy w ciągu pięciu lat uważam za (...) absurdalny. Uważam, że powinniśmy poczekać z tym ładnych parę lat, myślę, że dekadę i zobaczyć, czy wtedy, za ok 10 lat płace Polaków będą na poziomie płac w Europie zachodniej i północnej, bo to jest punkt odniesienia.

Kandydat PiS podkreślił przy tym, że ewentualna decyzja o wejściu do strefy euro powinna zostać poprzedzona referendum. - Czy to jest moment akceptowalny dla polskiego społeczeństwa - to naród powinien się wypowiedzieć - powiedział. - Ja osobiście jestem zwolennikiem daleko idącego odwlekania tego momentu i uważam, że własna waluta ma bardzo istotną rolę gdy chodzi o kwestie reagowania na kryzysy gospodarcze - to jest taki resor, który pomaga, a ponadto jest to również w jakiejś mierze element suwerenności państwowej i nie wolno przejść nad tym argumentem do porządku dziennego.

Dariusz Standerski - dyrektor programowy partii Wiosna Roberta Biedronia, a zarazem "dwójka" w wyborach do PE w Wielkopolsce - zdecydowanie opowiada się za przyjęciem przez Polskę euro, ale dopiero po zmianach w samej strefie euro, "które zresztą są już planowane, i o których się rozmawia w UE".

- Dlatego mówimy, że najpierw trzeba dokonać zmian, które spowodują rozwój strefy euro, które spowodują większą jej odporność na kryzysy, a następnie należy podjąć szeroką dyskusję o tym, na jakich zasadach i kiedy Polska powinna wstąpić do strefy euro - mówił Standerski dodając, że wejście Polski do strefy euro należy poprzedzić szeroką dyskusją w naszym kraju.

 - Polska w ogóle nie powinna rezygnować z waluty narodowej - mówił z kolei Marek Jurek, "jedynka" Kukiz'15 w Wielkopolsce. Zaznaczał, że waluta narodowa jest fundamentem polskiej gospodarki, naszej konkurencyjności i "normą konstytucyjną, której żadnej władzy nie wolno podważać".

- Polska nie może być ustawicznie pod presją, a też Polacy nie powinny być zmuszani do wyboru między dwoma dominującymi partiami – mówię o PiS i PO, które się różnią w kwestii terminu rezygnacji ze wspólnej waluty, a nie co do zasady. Ale również nie możemy być pod presja zagraniczną, kiedy się mówi o tym, kiedy przyjmiemy wspólną walutę (...) - argumentował Jurek.

- Apelujemy o szacunek dla Konstytucji i jej art. 227 , który nie może być podporządkowany żadnej ideologii i żadnym zabiegom polityków. Konstytucja mówi jasno, że Polska ma walutę narodowa i tak powinno pozostać - dodał.

Żadnych wątpliwości w sprawie euro nie ma także Krzysztof Bosak, który otwiera w Warszawie listę Konfederacja Korwin, Braun, Liroy, Narodowcy. Bosak podkreślał, że w każdych warunkach, w tym również po zrównaniu płac Polaków z poziomem w Europie zachodniej wejście do unii walutowej jest "niedopuszczalne". Jego zdaniem Polska powinna renegocjować traktat akcesyjny i jasno zadeklarować, że nigdy do strefy euro nie przystąpi.

Kandydat Konfederacji uzasadnia m.in., że strefa euro jest źle skonstruowana. - To wyszło w publikacjach niestety niemieckich, a nie polskich ekonomistów, którzy zwracali uwagę na narastanie nierównowag wewnątrz strefy euro w systemie rozliczeń między bankami centralnymi - mówił. - Kolejna wada konstrukcyjna strefy euro to wychwalana m.in. przez PiS zasada swobody przepływu kapitału (...). Niekontrolowane przepływy kapitałowe, nieskorelowane z odpowiednią polityką regulacyjną, budżetową prowadzą do destabilizacji gospodarczej.

Według Krzysztofa Bosaka za pozostawieniem waluty narodowej przemawia też argument, że pozwala ona zachować kontrolę nad rozwojem gospodarczym. - Z emisją własnej waluty złączona jest też kontrola sektora finansowego. I o tym się w ogóle nie mówi, że oddanie kontroli nad emisją waluty, to nie tylko kontrola nad tempem wzrostu inflacji czy kosztem dostępu do kredytów, ale kontrola nad regulacją sektora finansowego - przekonywał.

Oprócz stosunku do euro kandydaci zostali też zapytani o poglądy na temat unijnej polityki klimatycznej i związanych z nią kosztów transformacji energetycznej dla takich krajów jak Polska.

Ryszard Czarnecki zdecydowanie zadeklarował, że Polska zgłasza postulat "powrotu do decyzji konsensualnych, jednogłośnych" w kilku obszarach, w tym właśnie w kwestiach klimatycznych.

- Nie może być tak, że stara Unia - EWG, piętnastka narzuca pewne normy krajom biedniejszym, krajom, które nie ze swojej winy weszły do wspólnoty europejskiej pół wieku po krajach, które ją zakładały. Tutaj bardzo mocno stawiamy kwestię, że nie może to być postulat ideologiczny, jesteśmy za alternatywnymi źródłami energii, o ile one będą przynosić korzyści, a  nie będziemy do nich przymuszani - mówił Czarnecki.

Dodał, że musimy pamiętać, iż w Polsce setki tysięcy ludzi pracują w przemyśle górniczym.

- Polityka energetyczna UE musi być oparta o interesy narodowe, gospodarcze poszczególnych krajów, nie tylko dwóch największych - powiedział kandydat PiS. Zaznaczając, że jest to jedno z kluczowych wyzwań, które stoją przed Parlamentem Europejskim, Radą i Komisją.

Dariusz Standerski z Wiosny wskazywał, że klucz do tego, by Polska mogła odpowiedzieć na wyzwania klimatyczne, leży w dobrej polityce gospodarczej i energetycznej. Powtórzył deklarację swojej partii, że Polska musi całkowicie zrezygnować z węgla do roku 2035. Zwrócił uwagę, że eksperci Wiosny przedstawili "opracowania, które pokazują, że odpowiedni poziom inwestycji oraz odpowiednia polityka dotyczące sektora górniczego pozwoli na tę zmianę".

W ocenie Standerskiego nie są też wygórowane unijne cele dla Polski zakładające do 2020 r. udział odnawialnych źródeł energii w produkcji prądu na poziomie 15 proc. - A Polska od kilku lat oddala się, zamiast zbliżać do tego celu. Jeżeli dzisiaj mówimy o tym, że ceny energii w Polsce zostały zatrzymane to dlatego, że rząd dopłacił miliardy złotych żeby te ceny nie wzrosły, ale pytanie pozostaje czy sytuacja się powtórzy za 2 lub 3 lata. To jest polityka krótkowzroczna - mówił kandydat Wiosny.

Dlatego - jak uwypuklał - należy inwestować w OZE i pozwolić na inwestycje prywatne w OZE. "Idziemy do Parlamentu Europejskiego z pomysłem Zielonego Paktu dla Europy. - Dlatego popieramy propozycje złożone kilka dni temu, żeby jedną czwarta środków europejskich przeznaczać na sprawy związane z klimatem i energią, ponieważ to może być ogromna szansa dla Polski i ogromny bodziec rozwojowy nie tylko w perspektywie roku lub dwóch, ale i za 15-20 lat - mówił Standerski.

Marek Jurek ocenił, że Polska powinna szukać w PE maksymalnych koalicji, by na kraje Europy środkowej nie przerzucano kosztów polityki klimatycznej.

 - Jeśli chodzi o antyprzemysłowa politykę energetyczną to pamiętajmy, że mamy wybory, podejmujemy decyzje narodowe i musimy wiedzieć, co wybieramy - mówił kandydat Kukiz'15. - Nie byłoby dziś tych kosztów, tej skali w zakresie polityki zmniejszania emisji CO2, polityki odsiarczania, nie byłoby kosztów tej skali, gdyby nie Traktat Lizboński i zmniejszenie pozycji Polski i całej Europy Środkowo-Wschodniej w decyzjach UE. Musimy też zachować realizm. (…) Jedno jest pewne, efekty polityki klimatycznej zależą w ogromnym stopniu od stanowiska Chin, Stanów Zjednoczonych. Wpływ naszych decyzji na efekt globalny jest stosunkowo niewielki, a koszty dla naszego społeczeństwa ogromne. W tych sprawach należy się kierować względami praktycznymi. (…) Moim zdaniem w tej kwestii zawsze należy brać pod uwagę rachunek racji ekonomicznych i społecznych: zachowania miejsc pracy, korzyści, ale również zdrowia , miejsc pracy poza przemysłem.

Unijną politykę klimatyczną ostro skrytykował Bosak, stawiając tezę, że to właśnie prowadzona przez UE polityka prowadzi do wzrostu CO2.

- Polityka transformacji energetycznej wymuszana wzrostami kosztów energii produkowanej ze spalania węglowodorów prowadzi w oczywisty sposób do delokalizacji przemysłu energochłonnego poza UE. Tam natomiast z reguły nie obowiązują restrykcyjne lub zgoła żadne normy środowiskowe - mówił Bosak. - Nasz postulat jako Konfederacji, wcześniej już w 2013 r. wygłoszony przez Ruch Narodowy jest taki, żeby po prostu ten pakiet klimatyczno-energetyczny jako część regulacji unijnej wypowiedzieć i przestać realizować.

Wszyscy uczestnicy debaty zgodzili się w jednej sprawie - ubolewali, że w trwającej kampanii do PE niewiele jest okazji do merytorycznej wymiany poglądów i dziękowali Polskiej Agencji Prasowej za organizację spotkania.

js/ mp/

 

POBIERZ MATERIAŁ I PUBLIKUJ ZA DARMO