Ochrona danych zaczyna się od użytkownika, a kończy na rozwiązaniach systemowych

Dane to ogromna wartość, którą można wykorzystać do zwiększenia bezpieczeństwa m.in. w kopalniach miedzi. Dlatego trzeba je chronić – uważa Ireneusz Jazownik, dyrektor naczelny Centralnego Ośrodka Przetwarzania Informacji KGHM Polska Miedź S.A.
PAP/M. Kmieciński
PAP/M. Kmieciński

Podczas panelu „Roboty w przemyśle”, który odbył się w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach rozmawiano o nowoczesnych rozwiązaniach technologicznych, w tym automatyzacji procesów i ochronie danych w różnego typu przedsiębiorstwach.  

„Dane to towar i konkretne dobro. Odzwierciedlają proces produkcyjny, proces technologiczny. W przypadku KGHM proces technologiczny nie polega tylko na wydobywaniu rudy miedzi. Wszystko rozpoczyna się pod ziemią, a kończy się na wyjściu odpowiedniego towaru z huty, w postaci miedzi czy sztabki srebra” – powiedział Jazownik. KGHM oprócz tego, że jest szóstym producentem miedzi na świecie, jest również drugim producentem srebra. „Te dane odzwierciedlające proces produkcyjny mogą posłużyć do optymalizacji procesów technologicznych. Podchodzimy do nich z pełnym szacunkiem, jak do czegoś co jest potencjalnym zyskiem w przyszłości. I sposobem na zwiększenie bezpieczeństwa” – dodał Jazownik.

Takie dane warto chronić. Ich ochrona zaczyna się od użytkownika, a kończy na rozwiązaniach systemowych. „Wreszcie zaczynamy dostrzegać wagę tego problemu. Dane mogą być atakowane, na przykład kilka lat temu doszło do zatrzymania huty w Niemczech z powodu cyberataku. Z tego tytułu pojawiły się ogromne straty – mówił Jazownik. – Dlatego dobrze, że pojawiają się rozwiązania w kwestii cyberbezpieczeństwa na szczeblu ogólnokrajowym”.

Nawiązując do tytułu panelu ekspert KGHM powiedział, że robotyzacja polskich kopalni miedzi jest ograniczona ze względu na ich specyfikę. Stanowiska wydobywcze znajdują się ponad kilometr pod ziemią. Dostęp do zasilania łączności jest tam utrudniony. „Te warunki sprawiają, że nie idziemy w kierunku robotyki, robotów, tylko bardziej poszukujemy alternatyw, szukamy automatyzacji wydobycia przy użyciu nowoczesnych maszyn, które obsługują ludzie” – mówił Jazownik.

Szwedzi próbują testować pod ziemią autonomiczne pojazdy dostawcze, które wożą urobek kopalniany do miejsc składowania. W przypadku polskich kopalni jest dużo głębiej niż w szwedzkich, są zakłócenia fal radiowych, nie ma więc warunków, by móc stosować urządzenia, które są autonomicznie.

„To nie jest zakład, który można zaplanować w każdym calu. Głównym przeciwnikiem tam na dole, jest natura. Natura, która jest zmienna. Musimy się do niej dostosować, co utrudnia pracę, ale na ten moment tylko czynnik ludzki jest w stanie ją okiełznać” – powiedział Jazownik.

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP

POBIERZ MATERIAŁ I PUBLIKUJ ZA DARMO