Eksperci: dla dalszego rozwoju branża rolno-spożywcza potrzebuje promocji i spółdzielczych giełd rolnych

Lepsze rozpoznanie potrzeb klientów, skuteczniejsza promocja oraz stworzenie spółdzielczych giełd rolnych to elementy, które umożliwią szybszy rozwój i ekspansję polskiej branży rolno-spożywczej – uznali uczestnicy debaty dotyczącej perspektyw sektora rolno-spożywczego, który odbył się podczas Kongresu 590 w Jasionce.
PAP/S. Leszczyński
PAP/S. Leszczyński

Marcin Śliwiński, prezes Gobarto omawiając kondycję oraz znaczenie branży rolno-spożywczej dla gospodarki podkreślił, że odpowiada ona za 6 proc. polskiego PKB i zatrudnia prawie pół miliona osób. 

„Branża rolno-spożywcza jest taką bazą, podstawą każdej gospodarki i jej stabilnym fundamentem” – mówił. Jako przykład kraju, który to doskonale wykorzystał wskazał Holandię, która wykształciła dobrze funkcjonującą branżę rolno-spożywczą budując na jej fundamencie szereg firm z innych branż, które są w stanie eksportować swoje produkty na światowe rynki.

Z kolei Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności przypomniał, że Polska jest szóstym producentem żywności w UE. „To nieliczna z branż polskiej gospodarki, która generuje dodatnie saldo handlowe w eksporcie” – podkreślił. Jego zdaniem jest to efekt powiązania i współpracy branży przetwórczej z producentami rolnymi. 

Według Gantnera branża rolno-spożywcza jest motorem sukcesu polskiego eksportu i polskiej gospodarki, ponieważ żadna inna branża w ciągu ostatnich 25 lat tak szybko się nie rozwijała. Zwrócił jednak uwagę, że niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo jest ona skomplikowana. 

Wskazał, że problemem do rozwiązania pozostaje nadal kwestia odpowiedniego poukładania stosunków pomiędzy przetwórcami, którzy odbierają ok. 60 proc. całej produkcji rolnej, a producentami rolnymi, którzy dostarczają te produkty i sami są eksporterami.

Zdaniem Mariusza Rusina, prezesa ZM Silesia głównym czynnikiem, który umożliwi rozwój współpracy producentów i przetwórców w branży mięsnej będzie rozpoznanie potrzeb klientów. „Musimy zrozumieć, czego klient oczekuje od nas, od bezpośrednich eksporterów, którzy dostarczają produkt brandowy. Ponieważ produkt brandowy, który posiada kraj producenta, markę producenta i etykietę musi się bronić czymś więcej niż tylko jakością” – mówił Rusin. 

„Taki produkt musi dawać klientowi jakąś wartość dodaną, która go odróżnia od innych producentów na półce. I to może być smak polskiego piwa, które będzie egzotyczne dla niektórych rynków, albo smak polskiego kabanosa, czy smak polskiego soku” – dodał Rusin. 

Jego zdaniem branżę czeka dużo pracy w zakresie marketingu i promocji polskiego brandu. „Bez tego nie będzie współpracy producentów, przetwórców i eksporterów. I ta współpraca, ten producent musi zrozumieć, że my musimy produkt umieścić w lodówce klienta” – mówił Rusin.

Również Paweł Kocon, ekspert Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa przyznał, że polscy producenci mają do wykonania dużą pracę marketingową. Jego zdaniem „potrzebna jest ona już od opakowania, ale też w zakresie ładunku emocjonalnego, który chcemy dać klientom”. Jako przykład tego typu działań wskazał kampanię „Polska smakuje”. 

„Praktycznie w każdym regionie kraju możemy znaleźć coś dobrego, naturalnego, ekologicznego. Na stronie akcji +Polska smakuje+ można dziś znaleźć listę 800 producentów i ponad 6 tys. produktów, które nie są znane z wielkich sieci handlowych. Dobrze byłoby im pomagać, aby zaistnieli na szerszych rynkach” – zaznaczył Kocon.

Według niego, zarówno producenci, przetwórcy, ale też biznes okołospożywczy, wszyscy muszą pracować wspólnie na to, żeby końcowy klient kupił dany produkt. „Dlatego dziś potrzebna jest edukacja mniejszych, lokalnych producentów, ale też idea współpracowania ze sobą i dzielenia się wiedzą po to, aby dowieźć na półkę produkt, który spełni wszystkie oczekiwania klientów” – tłumaczył Kocon. 

Odnosząc się do zasad współpracy producentów i przetwórców rolno-spożywczych Gantner podkreślił, że powinni robić to w taki sposób, aby obie strony czuły się komfortowo, żeby nie wykorzystywały swojej pozycji rynkowej w sposób nieuczciwy, a także żeby oferowały właściwe kontrakty i ich przestrzegały. Przyznał jednak, że problem jest to, że poszczególne sektory branży rolno-spożywczej są bardzo rożne i mają swoją specyfikę. „Czym innym jest branża mleczarska, gdzie dominuje sektor spółdzielczy, a na innych zasadach działa branża mięsna, a jeszcze inaczej działają duże podmioty przetwórcze, które mają systemy agrarne”.

Wskazał jednak, że w takich krajach jak Niemcy, Francja i Holandia zupełnie inaczej poukładano handel surowcami rolnymi. „W krajach tych opiera się on głównie na spółdzielczych giełdach rolnych, których właścicielami są rolnicy. Tego nie udało się nam dokonać od lat” – zauważył Gantner. 

Według niego, na tak rozdrobnionym rynku jak polski tego typu giełdy spółdzielcze pozwoliłyby budować duże strumienie surowca. „Byłoby to korzystne dla rolników, ponieważ takimi surowcami można handlować nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. To też byłoby korzystne dla przetwórców, bo oszczędziliby na kosztach własnego skupu” – mówił Gantner. 

Jego zdaniem, jeśli polska branża rolno-spożywcza chce dokonać skoku, zarówno jakościowego, jak i pod względem wielkości eksportu, „jak również skoku pod tytułem, że chcemy, aby rolnicy mieli swoją mocną pozycję w handlu surowcami rolnymi, to albo dokonamy tego, co dokonali wszyscy inni duzi i stworzymy giełdy spółdzielcze rolne i zaczniemy handlować surowcami rolnymi w sposób nowoczesny, albo obawiam się że będziemy skazani na giełdy rolne, ale już niestety nie polskie” – podsumował Gantner.

Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP
 

POBIERZ MATERIAŁ I PUBLIKUJ ZA DARMO